poniedziałek, listopada 17, 2008

relaks przede wszystkim

a jakże!
przytargałem wczoraj do pokoju zajebiście wygodny fotel z lat 50.
i mówie wam, nic mnie tak dawno nie zrelaksowało jak miska z gorącą wodą i solą do kąpieli, zielona herbata i national geographic z muzyką buriala w tle. no po prostu wypas.
głupi fotel a ile radości, hmm..
no i przy okazji odświeżyłem w pamięci pomysł na zrobienie krótkiej serii fot - raczej portretowych - z waszymi "małymi przyjemnościami" w trakcie ich wykonywania.
ktoś chętny?
prawdopodobnie padnie pytanie - "po co?" to ja od razu odpowiadam
- bo tak mi się coś kurwa widzi że to całkiem niebanalny temat jest.

4 komentarze:

jejku pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Piłaś pisze...

Przyjemne, lekkie zdjęcie :). A jakbyś chciał robić tą serie to służę swoją mordą :P

simonout pisze...

no!
a już myślałem że nikt z odwiedzających bloga się nie relaksuje ;)

Agnieszka pisze...

rewelacja!